sobota, 30 sierpnia 2014

Chapter three

Około godziny 23 byłyśmy w najlepszym klubem w Londynie. Mel była ubrana w czarną, kusą sukienkę,  która ledwo co zasłaniała tyłek szatynki. Do tego miała wysokie czerwone szpilki. Ja byłam ubrana w krótkie, czarne spodenki z ćwiekami na kieszeniach, top wyglądający jak stanik również z ćwiekami i czarne lordsy. Ona miała wysokiego koka i bardzo mocny makijaż a ja miałam rozpuszczone włosy i lekki makijaż podkreślony czerwoną szminką. Do klubu spokojnie weszłyśmy bo ochroniarz nas zna i lubi. Pierwsze miejsce gdzie się znalazłam był bar. Usiadłam na wysokim krześle a obok mnie Mel. Wypiłyśmy naraz trzy kieliszki czystej wódki i dwa kieliszki whisky. Mel złapał mnie za rękę i od razu zaczęłyśmy tańczyć. W końcu to nasza pasja. Lubiłam tańczyć wszędzie gdzie to było możliwe dlatego często w czasie gdy nie miałam żadnych treningów i zawodów razem z moją paczką chodziłam do klubów. Minęły około 4 godziny gdy Mel była wstawiona na maksa a ja trochę bardziej niż ona. Moja przyjaciółka już zarywała do jakiegoś przystojnego szatyna. Po chwili dała mi znak, że idzie z nim do jego domu. Uśmiechnęłam się. Poczułam, że ktoś siada koło mnie.
-Jes-tem Z...Z...Zayn-przez ilość alkoholu nie dał rady mówić.
-Ja jestem Kayla-ja mam mocną głowę jeśli chodzi o alkohol więc bez zająknięcia odpowiedziałam.
-Co ty na to żeby pójść do mnie-powiedział wodząc ręką po mojej nodze.
-No nie wiem a zapraszasz mnie?
-Sądzę, że tak.
Wbił się w moje usta i pociągnął za rękę w stronę taksówek. Wepchnął mnie do jednej i szybko podał kierowcy adres. Całował moją szyję, ramiona i co jakiś czas usta. Gdy się zatrzymaliśmy rzucił kierowcy pieniądze i wyciągnął mnie z auta. Szłam tyłem a on mnie całował. Nie przeszliśmy nawet metra a on wziął mnie na ręce żebym się nie potknęła. Otworzył drzwi do domu i szybko je zamknął za nami. Bez problemu zaniósł mnie na górę jak sądzę do jego pokoju. Rzucił mnie brutalnie na łóżko i zdjął z siebie ubranie. W samych obcisłych bokserkach rzucił się na mnie. Później rozebrał mnie i już dalej wszyscy wiedzą co się stało.
Obudziły mnie śmiechy dochodzące z korytarza. Otworzyłam oczy i z przerażeniem stwierdziłam, że nie jestem w swoim domu ani w swoim pokoju. Z podłogi szybko wzięłam swoje rzeczy i pośpiesznie je założyłam. Wyszłam z pokoju i kierowałam się w stronę śmiechów. Weszłam do dużego salonu i zobaczyłam piątkę chłopaków. Odchrząknęłam i pięć par oczu zwróciło się ku mnie.
-Nie chce przeszkadzać ale... co ja tu robię?
-O wstałaś. Chłopaki to jest Kayla. Kayla to moi przyjaciele...
-My się znamy...
-Co ty pierdzielisz Horan?
-No tak bo Kayla jest tą dziewczyną, która wygrała jeden dzień ze mną.
-A no ok.
Stałam i słuchałam ich wymiany zdań.
-Nie chce znowu przeszkadzać ale chyba już powinnam iść do domu.
-Odwiozę cię-pierwszy wyrwał się blondyn.
Wstał i razem weszliśmy do garażu. Wsiedliśmy do czarnego Range Rovera i wyjechał nim na ulicę.
-Powiesz mi co robiłaś z Zayn'em?
-Nie mogę... Nie pamiętam...
-Okej ale obiecaj, że nie dasz się wykorzystać. Zayn to w prawdzie mój przyjaciel ale wiem co może zrobić. Szczególnie, że ostatnio Andrea go zostawiła.
-Współczuję mu. A czemu tak się o mnie martwisz Niall?
-O patrz jesteśmy na miejscu-zmienił szybko temat-Do zobaczenia.
-Pa Niall. Do zobaczenia w piątek-uśmiechnęłam się i przygryzłam wargę.
Wysiadłam z auta blondyna i skierowałam się do domu. Otworzyła drzwi i weszłam do środka. Poszłam do kuchni i zobaczyłam na stole kartkę od mamy:

"Kochana Moniko-jak ja nienawidzę jak używa mojego drugiego imienia-mam prośbę o to abyś dzisiaj odebrała Mary ze szkoły. Nie będzie mnie w domu do godziny 23 (zostaje w naszym centrum bo mam dużo papierkowej pracy) więc zostawiam Wam pieniądze na jedzenie. Natomiast wasz tata ma dzisiaj spotkanie z dostawcą więc zostaje w restauracji na noc. Kocham was Mama"
Spojrzałam na zegar ścienny i w pośpiechu wzięłam klucze od mojego czerwonego porsche. Wyszłam z domu zamykając szybko drzwi. Po około 10 minutach byłam pod szkołą mojej siostry. Zaparkowałam i chwilę później na miejsce pasażera usiadła Mary.
-Hej Kay-dała mi buziaka w policzek-mamy znowu nie ma?
-Niestety. Co ty na to żeby pojechać do Nando's na obiad?
-Mama nie lubi jak jemy fast foody..
-Lubisz Nando's?
-No jasne!
-No to chyba nie musi o tym wiedzieć-puściłam jej oczko.
-No to jedziemy!
-Wiedziałam, że będziesz chciała. Włóż jeszcze plecak do bagażnika i możemy jechać.
Mała wrzuciła plecak i po 15 minutach weszłyśmy do Nando's. Zamówiłyśmy jedzenie i zajęłyśmy miejsce w środku pomieszczenia. Rozmawiałam z siostrą kiedy poczułam że ktoś kładzie mi ręce na oczy.
-Zgadnij kto to-usłyszałam irlandzki akcent.
-Hmmm... Niall-powiedziałam niepewnie bo co taka gwiazda miałaby gadać to takiej normalnej dziewczyny jak ja.
-Ej mogłaś trochę dłużej zgadywać-powiedział jakby zawiedziony i usiadł na krześle obok nas.
-To jest moja młodsza siostra o której ci mówiłam.
-Mary jeśli się nie mylę, tak?
-T... Ta... Tak... Kay czemu nie mówiłaś!?!?
-Czego nie mówiłam?
-Tego że znasz Niall'a!
-Właśnie chciałam ci coś powiedzieć ale ktoś mi przerwał-mówiąc to spojrzałam na blondyna, który gapił się na... moje usta? O.o
-To co chciałaś mi powiedzieć?
-To, że wygrałam konkurs iii...
-I co?!
-I idę na spotkanie z Niall'em-uśmiechnęłam się.
-Haha coś jakby randka-odezwał się Niall a mnie oblał rumieniec.
-Ale fajnie!! Kiedy to ja tak nie chcący też tam będę w tym samym czasie.
-Sorry mała nie możesz.
-Dlaczego?!
-Bo po pierwsze JA wygrałam, po drugie będziesz wtedy z mamą na wycieczce.
-Kurde no! To nie fair.
Niall cały czas siedział i patrzył raz na mnie raz na Mary. Chwilę siedzieliśmy w całkowitej ciszy a Mary gapiła się na Niall'a jakby chciała mu coś zrobić. Gdy już zjadłam odezwałam się pierwsza.
-Musimy już wracać do domu. Mary zbieraj się i idź do auta.
-Okej. Pa Niall-powiedziała po czym niepewnie go przytuliła i uciekła.
-Masz słodką siostrę.
-Dzięki. Jak się o tym dowie to chyba będzie miała zawał.
-Serio musisz już iść-zapytał jakby smutny.
-Tak. Robi się późno.
-Dasz mi chociaż swój numer?
-Okej.
Podał mi z uśmiechem swój telefon a ja swój jemu i wymieniliśmy się numerami.
-Wiesz co Niall...
-Co?
-To trochę dziwne, że jednego dnia dwa razy się spotkaliśmy. Nie uważasz?
-To się nazywa przeznaczenie wiesz-przygryzł dolną wargę i przysunął się lekko do mnie.
-Naprawdę-uśmiechnęłam się.
Mary weszła do środka.
-Kayla miałyśmy iść-i wyszła spowrotem.
-Muszę iść.
Wstaliśmy od stołu i wyszliśmy z Nando's. Podałam klucze siostrze żeby weszła do samochodu i chwilę stałam z Niall'em bo nie wiedziałam jak mam się z nim pożegnać. W końcu odezwałam się pierwsza.
-To... Do zobaczenia w piątek.
-Tak ale czuje, że jeszcze się spotkamy wcześniej.
-Heh no-byłam lekko zakłopotana bo był bardzo blisko mnie.
-Już za tobą tęsknię Kay-pocałował mnie w policzek i poszedł.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Chapter two

Wsiadłam za kierownicę mojego ukochanego Range Rovera a Mel usiadła obok mnie. Kierowałam wóz w stronę naszego ulubionego centrum handlowego. Po drodze się dużo śmiałyśmy. Gdy już wysiadłam i Mel również poszłyśmy na podbój sklepów. Zakupy bardzo lubiłam bo mnie odprężały poza tym to centrum należy do rodziców więc mogę wchodzić wszędzie i dostaje dużo rzeczy za darmo.
-Kayla pójdziemy najpierw do New Yorker'a?
-Jasne.
-No to chodź.
Weszłam za przyjaciółką do sklepu. Wybrałam dużo ubrań ale jedna bluzka najbardziej zapadła mi w pamięci. Była to zwykła biała buzka ale miała napis Crazy Mofos a na dole zobaczyłam metkę z napisem własność Niall'a Horan'a co mnie zdziwiło. Sprawdziłam na innych ale nie było takiej metki. Gdy przymierzyłam już wszystko (z czego wzięłam tylko bluzkę Crazy Mofos) to musiałam jeszcze czekać na Mel. Ona za to wzięła różowe rurki i biały top sięgający do połowy brzucha. Poszłyśmy do kas i pierwsza zapłaciła Mel. Gdy ja podałam kasjerce bluzkę Crazy Mofos ona od razu sprawdziła metkę i nacisnęła jakiś guzik pod ladą. Do kas podeszła właścicielka sklepu i wytłumaczyła mi.
-Gratuluję wygrałaś konkurs.
-Co jaki konkurs?
-Polegał on na tym aby znaleźć bluzkę z metką własność Niall'a Horan'a. W całym Londynie tylko jedna taka bluzka była. Twoją nagrodą jest czas spędzony z członkiem One Direction Niall'em Horan'em.
-To świetnie!
-Żeby ustalić kiedy się spotkacie musisz przyjść dzisiaj o godzinie 16 do Starbucks'a. Tam będzie siedział ktoś z kim to ustalisz.
-Dobrze dziękuje.
Zapłaciłam i razem z Mel poszłam dalej. Chodziłyśmy tak kilka godzin. Spojrzałam na zegar w centrum który wskazywał 15:40. Postanowiłam, że pójdę już do Starbucks'a. Mel poszła jeszcze do jednego sklepu i umówiłyśmy się pod fontanną jak skończę a ona będzie czekać. Gdy wchodziłam do kawiarni była równo 16. Nie widziałam gdzie mam iść gdy podeszła do mnie kelnerka.
-Ty jesteś tą dziewczyną która wygrała konkurs?
-Tak to ja.
-To zapraszam za mną.
Poszłam za kelnerką w róg sali. Tam siedziało pięć osób. Powiedziała jakiemuś facetowi, że przyszłam a on wstał.
-Witaj mam na imię Paul. Jestem menedżerem tej hołoty o nazwie One Direction. Od razu przepraszam ale Zayn'a nie ma bo jest u rodziny. A ty jesteś zwyciężczynią, tak?
-Tak. Jestem Kayla Moments.
-Okej to siadaj Kayla.
Spojrzałam na pozostałe osoby i dopiero zobaczyłam, że byli to chłopcy z One Direction.
-Hej mam na imię Louis.
-Wiem. Jestem waszą fanką-uśmiechnęłam się do wszystkich.
-Dobra to kiedy możesz spotkać się z Niall'em.
-Poniedziałek nie bo mam lekcje i trening, wtorek nie bo też mam lekcje i zajmuje się młodszą siostrą, środa nie bo wyjeżdżam na zawody i wracam w czwartek wieczorem, w weekend mam treningi i zaawansowaną akrobatyke więc zostaje mi tylko piątek bo odwołali nam lekcje.
-Czekaj sprawdzę-patrzył coś w notesie-Dobra w piątek Niall nic nie ma.
-Spoko.
-Więc około 20 przyjdzie po ciebie Niall. Podasz swój adres?
Zapisałam mu na kartce ulice na której mieszkam.
-To tyle?
-Tak, chyba tak.
-Okej bo ja już muszę iść bo umówiłam się z przyjaciółką.
-Odprowadze cię-pierwszy raz dzisiaj odezwał się Niall.
-Okej jak chcesz.
Wstałam i pożegnałam się z resztą i razem z chłopakiem wyszłam z kawiarni.
-Powiesz mi coś o sobie Kayla?
-Mogę. To mam 19 lat...
-Masz 19 lat? Myślałem, że jesteś trochę młodsza.
-Heh dzięki. Dużo osób mi to mówi. Chodzę do McCartney dance studio. Jestem tam w zaawansowanej grupie. Na początku jeździłam na zawody w mieście później coraz dalej a teraz jeżdżę na światowe. Nigdy nie zdobyłam brązowego medalu. Zawsze tylko złoto i srebro. Jestem kaskaderką i gimnastyczką. Mam troje przyjaciół Melinda, którą zaraz poznasz ona również jest z McCartney dance studio, Ross on prowadzi zajęcia zaawansowane w studiu tańca swojego taty tam gdzie ja chodzę i Johan jest muzykiem ma swój zespół. Mam dwie siostry młodsza-Mary ona jest Directioner i starsza-Marina ona jest fotografką z zawodu.
-Czekaj Marina Moments?
-Tak to moja siostra.
-Serio? Bo to ona najczęściej robi nasze sesję.
-Naprawdę? Nigdy mi nie mówiła. To teraz ty mi coś o sobie powiedz.
-Okej. Lubię spotykać się ze znajomymi, strasznie tęsknię za rodziną, póki co nie mam dziewczyny-tu spojrzał na mnie kątem oka-czasami mam dosyć bycia tym 'sławnym Niall'em Horan'em' chciałbym być po prostu sobą, nie mam prawie w ogóle prywatności, na każdym kroku śledzą mnie paparazzi. To tyle z tych najważniejszych.
-Wow. Zawsze myślałam, że życie piosenkarza na wagę światową jest świetne.
-Jest świetne ale czasami nie wytrzymuje tej presji.
-O Mel już jest-podeszła do mnie przyjaciółka-Melinda Niall, Niall Melinda.
-Hej miło cię poznać.
-Ciebie również jestem twoją fanką.
-Cieszę się. Muszę już iść. Chłopaki czekają. Do zobaczenia w piątek Kayla -uśmiechnął się słodko w moją stronę.
-Do zobaczenia Niall.
Gdy chłopak odszedł Mel rzuciła mi się na szyję.
-Jeju ja myślałam, że ten konkurs to kłamstwo ale nie! To prawda! Ale z ciebie szczęściara!
-No może trochę-zaśmiałam się.
-Trochę?!?! Kobieto jak ty wytrzymałaś siedząc obok nich i nie krzycząc?!?! Na codzień to ty tylko o nich gadasz, piszesz i tylko oni, oni, oni!!
-No wiem ale muszę udawać  żeby nie wyjść na wariatkę.
-No dobra zmiana tematu. Idziemy dziś do klubu?
-Jasne!

środa, 30 lipca 2014

Chapter one

Zawsze chciałam żeby moje marzenie się spełniło. No i w pewnym sensie się spełniło. Kilka lat temu poznałam Ross'a, który obecnie jest moim najlepszym przyjacielem. Jego tata prowadzi szkołę tańca McCartney Dance Studio. Ross prowadzi tam zajęcia dla tancerzy biorących udział w zawodach krajowych jak również światowych. Tańczę w sumie od dzieciństwa. Chodziłam na akrobatykę przez 10 lat ale przestałam bo powiedzieli, że jestem już za dobra żeby się czegoś nauczyć. Dzięki Ross'owi dostałam się do zaawansowanej grupy. Zaczęłam jeździć na zawody. Początkowo w obrębie miasta, potem już dalej aż w końcu na światowe. Zawsze gdy staję przed jurorami w odpowiedniej pozycji aby zacząć układ przypominam sobie jak to wszystko osiągnęłam. Czuję się wolna i oddana temu co robię. Gdy słyszę muzykę nie wytrzymuje i odrywam się od rzeczywistości aby po chwili w wirze owacji na stojąco usłyszeć wyniki mojego tańca. Tak czuje się właśnie teraz. Wspomniałam, że jestem w tym momencie na zawodach światowych? Nie mówiłam? No to mówię teraz. Spojrzałam na sędziów i serce na chwilę mi stanęło. Zawsze tak mam gdy oni tak napinają atmosferę. Gdy podnieśli zgodnie kartki do góry spojrzałam na nie. Z radości aż zaczęłam skakać i płakać. Na wszystkich było po '10'. Czułam, że brokatem z mojej twarzy obsypuje wszystkich gdy skaczę z radości. Pobiegłam do Ross'a i rzuciłam się w jego objęcia.
-Aaaaa widziałeś! Widziałeś! Dostałam same dziesiątki.
-Tak. Gratuluje mała. Jestem z ciebie dumny-powiedział z uśmiechem-Ale Kayla opamiętaj się to jeszcze nie koniec zawodów.
-Tak wiem ale w tej rundzie tylko ja zdobyłam tyle dziesiątek.
-Tak to niewątpliwie daję ci dużą przewagę Kayla-powiedział pan McCartney-chodź do mnie. Gratuluje!
Objął mnie jak tata swoją córkę. Nie będę ukrywać, że z całego studia to ja  jestem jego ulubienicą bo zdobywam najwięcej złotych medali i największą chwałę dla jego studia. Tak w sumie to nigdy nie zdobyłam brązowego medalu. Zawsze albo złote albo srebrne. Tak samo z pucharami.
-Zapraszam wszystkie uczestniczki do nas.
Powiedział juror a ja pobiegłam i ustawiłam się w rzędzie z resztą dziewczyn. Wyczytał imiona połowy dziewczyn. Przed szereg wyszło 6 zdenerwowanych dziewczyn w moim wieku.
-Przepraszam ale wy nie przechodzicie dalej.
Znowu zaczęłam skakać jak szalona a razem ze mną pięć innych dziewczyn. W tym jedna moją przyjaciółka-Mel. Podbiegła do mnie i objęła bardzo mocno. Ona też jest z tego samego studia co ja tyle, że ona ma trochę inaczej bo nie jeździ na tyle zawodów co ja bo ona prowadzi zajęcia dla początkujących.
-Dobra robota Mel!
-Tobie też mogę powiedzieć to samo Kayla! Haha jak myślisz która tym razem zdobędzie złoto ty czy ja?
-Hahahaha nie mam pojęcia.
Wróciłyśmy do pana McCartney'a, który rozmawiał z Ross'em.
-Wie pan kiedy będzie półfinał?
-Odbędzie się za tydzień a na dzisiaj to już koniec. Jak chcecie możecie iść. Jestem z was dumny dziewczyny.
-Okej. Melinda, Ross może zadzwonimy po Johan'a i pójdziemy na kawę? Co wy na to?
-Dla mnie spoko dawno z wami nie byłam przez te wszystkie treningi. A ty Ross?
-Tak ja też z chęcią pójdę. Idźcie się przebrać a ja zadzwonię po Johan'a.
Poszłam do szatni a za mną Mel. Szybko zdjęłam kostium i włożyłam go do torby. Wzięłam jasną jeansową koszulę, rurki i moje ukochane białe air force'y. Ubrałam się i wraz z przyjaciółką podeszłam do Ross'a.
-Dzwoniłeś już?
-Tak ale nie może przyjść bo musi jechać do rodziny.
-No spoko to jedziemy we trójkę.
-Jedziecie we dwójkę tata powiedział przed chwilą, że muszę mu pomoc w uporządkowaniu dokumentów związanych z waszymi wyjazdami na zawody i jakimiś dokumentami dotyczącymi płatności studia.
-No dobra to co Mel robimy sobie babskie wyjście na miasto.
-No jasne chodź.
-Do zobaczenia jutro Ross-powiedziałyśmy razem i każda po kolei pożegnała się z nim buziakiem.

Chapter four

Usiadłam za kierownicę i odpaliłam silnik. Ruszyłam i całą drogę milczałam patrząc na jezdnię. Natomiast Mary wgapiała się we mnie. Gdy dojechałyśmy do domu była godzina 18:50. Mała cały czas patrzyła na mnie co było naprawdę irytujące.
-Czemu tak na mnie patrzysz?!
-Niall Horan twój idol, o którym gadasz codziennie dzisiaj był baardzo blisko ciebie. Poprosił cię o numer. Powiedział, że już za tobą tęskni mimo, że jeszcze stał koło ciebie i cię POCAŁOWAŁ w policzek ale jednak pocałował.
-Oj Mary przesadzasz. To było czysto koleżeńskie.
-Może i jestem jeszcze dzieckiem ale dla mnie to nie było, jak ty to powiedziałaś, czysto koleżeńskie.
-Zamknij się mała. Jaki film oglądamy?
-TFIOS!!!!
-Haha okej. To włącz a ja wezmę chusteczki, jakieś jedzenie i picie.
Weszłam do kuchni i do miski wsypałam chipsy a do kubków nalałam sok. Ustawiłam wszystko na tacy wzięłam jeszcze chusteczki i wróciłam do salonu. Postawiłam tacę na stoliku i usiadłam pod końcem koło siostry.
Film skończył się około 20:30. Była wczesna pora jednak Mary była zmęczona więc położyła się spać. Ja zostałam na dole i posprzątałam wszystko z salonu i również poszłam na górę. Weszłam do pokoju skąd wzięłam piżamę składającą się z dużej bluzki "Vas Happenin?" i bokserek. Wzięłam szybki prysznic i związałam włosy w kucyka. Wróciłam do pokoju i wzięłam laptop z którym usiadłam na parapecie. Zalogowałam się na Twittera i facebooka ale nic ciekawego się nie wydarzyło więc się wylogowałam. Laptop odłożyłam na miejsce i poszłam spać.
*poniedziałek rano*
-Mary pośpiesz się bo się spóźnisz do szkoły!!
-Oj dobra już jestem okej.
-Zamknij drzwi na klucz i wsiadaj.
Ruszyłam do mojego srebrnego bugatti. Po chwili do środka wpakowała się moja siostra. Jechałyśmy chwilę do momentu aż Mary się odezwała.
-Zamierzasz się jeszcze z nim spotkać?
-Z kim?
-No z Niall'em.
-No tak. To znaczy napewno raz bo mam się z nim spotkać w ramach nagrody z konkursu.
-A tak poza tym?
-Ej ej Mary od kiedy ty się interesujesz moim życiem prywatnym?
-Od kiedy jego częścią jest Niall Horan.
-Osz ty mała mendo. Już jesteśmy wysiadaj.
-Haha wkurzyłam cię siostrzyczko?
-Dzisiaj mama cię odbiera?
-Nie. Dzisiaj idę na noc do Carrie bo mama wraca dopiero jutro wieczorem więc przyjedzie po mnie jakoś o 19-20 a potem wrócimy. Tak masz cały dom dla sobie od dzisiaj po szkole-puściła mi oczko.
-Super a teraz leć bo się spóźnisz.
Wysiadła i pobiegła do koleżanek. Odjechałam spod jej szkoły i pojechałam do swojej.
Po 6 lekcjach wyszłam z przyjaciółmi ze szkoły na parking.
-To co dziś robimy-zapytał Johan.
-Ja mam trening z Kaylą i Mel. Jak chcesz to możesz przyjść.
-Hmmm... Mam do wyboru oglądać jakiś beznadziejny film albo oglądać jak laski wyginają się w skąpych strojach-powiedział Johan za co oberwał ode mnie kuksańca w ramię-Wybór chyba prosty.
Wszyscy się zaśmialiśmy i rozeszliśmy do swoich aut.
*piątek*
Gdy zawiozłam Mary do szkoły pojechałam do centrum na zakupy. Do domu wróciłam o 18. Jak weszłam do salonu poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon i zobaczyłam, że mam 1 nową wiadomość od Niall'a.
Od: Niall Horan <3
Heej już nie mogę się doczekać spotkania. Jakby co to ubierz się wyjściowo <3 xx
Uśmiechnęłam się do telefonu i odłożyłam go na stół. Poszłam do pokoju i otworzyłam szafę. Przeglądałam chwilę ubrania aż zobaczyłam moją ulubioną czarną, obcisłą sukienkę która sięgała mi do połowy uda. Jako ozdobę wzięłam srebrny naszyjnik z rubinem w kształcie serca, do tego podobną bransoletkę i wzięłam jeszcze czerwone buty na obcasie. Położyłam rzeczy na łóżko i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki gorący prysznic i nałożyłam czarną koronkową bieliznę. Nałożyłam sukienkę i spojrzałam na zegar na ścianie. Była godzina 19:30. Zrobiłam lekki makijaż i z różowych włosów zrobiłam kłosa. Do małej torebki włożyłam błyszczyk i portfel. To wszystko zajęło mi pół godziny. Wzięłam torebkę i buty w rękę. Zeszłam na dół, wzięłam telefon i włożyłam go do torebki. Usłyszałam dzwonek do drzwi. W ostatniej chwili założyłam buty. Poszłam otworzyć drzwi w których ujrzałam Niall'a ubranego w czarne spodnie, czarne Vansy i białą koszulę.
-Cześć.
-Hej. Ślicznie wyglądasz.
-Dziękuje.
-Idziemy?
-Tak. Tylko zamknę dom.
Wyszłam i zamknęłam drzwi na klucz. Odwróciłam się do blondyna. Ruszyłam za nim do samochodu a on jak dżentelmen otworzył mi drzwi na co odpowiedziałam ciche "dziękuje". Chwilę w samochodzie było cicho.
-Too... Gdzie jedziemy?
-Niespodzianka.
-Niaaaaall. Powiedz mi-zrobiłam smutną minę.
-Nie powiem. Ale mam nadzieję, że ci się spodoba.
-No dobra nie mów.
Jechaliśmy kolejny kilkanaście minut kiedy Niall zatrzymał się na parkingu przed jakąś drogą restauracją. Weszliśmy do środka i podszedł do nas kelner.
-Mają państwo rezerwację?
-Tak. Na nazwisko Horan.
-Dobrze więc proszę za mną.
Złapał mnie delikatnie za rękę i poszliśmy za kelnerem. Szliśmy po schodach aż w końcu weszliśmy na dach restauracji. Przede mną był wspaniały kolorowy ogród a dalej rozciągała się panorama Londynu. Kelner poszedł i zostawił nas samych. Podeszliśmy do stolika a Niall odsunął dla mnie krzesło po czym usiadł na przeciwko.
-Ale tu ślicznie.
-Podoba ci się-uśmiechnął się słodko.
-Jasne. Te wszystkie kwiaty, ten widok na Londyn nocą. Jest idealnie.
Kelner po chwili przyniósł nam dania.
-Kayla-spojrzałam na niego-przepraszam.
-Za co ty mnie przepraszasz Niall?
-Za to, że dopiero dzisiaj do ciebie napisałem. Cały tydzień albo coś załatwiałem albo miałem próby.
-Niall nie musisz przepraszać przecież nie obiecałeś,że będziesz pisać. Poza tym nie miałabym kiedy ci odpisać. Cały czas miałam treningi.
-Czyli nie jesteś zła?
-Oczywiście, że nie.
-Uff to mi ulżyło. To... Co robisz jutro?
-Jutro? Mam półfinał zawodów tanecznych.
-Wow a jakie to zawody krajowe czy światowe?
-Krajowe. Na światowe jadą osoby z pierwszymi trzema miejscami.
-Napewno pojedziesz na światowe-mrugnął do mnie-A mogę pójść z tobą jutro na te zawody?
-Jasne ale napewno nie masz nic lepszego do roboty?
-Napewno poza tym chcę zobaczyć jak tańczysz.
-Nie tańczę jakoś specjalnie. Po prostu tak przeciętnie.
-Jakoś w to nie wierze. Chodź-wstał i podał mi rękę.
-Po co?
-Zobaczysz-uśmiechnął się i nagle zaczęła lecieć wolna muzyka.
-Co mam zobaczyć?
-Zatańczysz ze mną?
-Em...Yy...-zająkałam się.
-Odbieram to jako tak-przygryzł wargę.
Stał przede mną a jego oczy były bardziej niebieskie niż zwykle. Wziął moje ręce i położył je sobie na ramionach natomiast swoje dłonie umieścił na moich biodrach. Kołysaliśmy się w rytm muzyki będąc bardzo blisko siebie. Patrzyłam mu w oczy, w których można by utonąć. W blasku księżyca jego blond włosy były jeszcze jaśniejsze.
-Naprawdę ślicznie wyglądasz Kayla. Muszę przyznać cieszę się, że to właśnie ty wygrałaś ten konkurs-na te słowa poczułam jak się rumienię-I do twarzy ci w rumieńcach.
-Yy... Dzięki-totalnie się zawstydziłam.
-Masz chłopaka?
-Nie... A ty masz dziewczynę?
-Nie.
Gdy muzyka się skończyła nadal staliśmy przytuleni do siebie a Niall zmniejszał dystans między naszymi twarzami. Poczułam jego miękkie wargi na moich ustach i chwilę zajęło mi to aby oddać pocałunek. Dotknął językiem mojej dolnej wargi dzięki czemu mógł dostać się do środka moich ust. Po chwili niewinny pocałunek zmienił się w taki pełen namiętności, pożądania i agresywności. Wplotłam dłonie w miękkie włosy Horan'a i lekko przyciągnęłam go do siebie na co on jęknął prosto w moje usta. Odsunęłam się od niego i przygryzłam dolną wargę.
-Przepraszam.. Nie powinnam-wyszeptałam.
-Przecież to ja cię pocałowałem. Poza tym mi się podobało.
-Mi też-uśmiech nie schodził z twarzy irlandczyka.
-Wiesz co robi się późno a chciałbym zabrać cię w jeszcze jedno miejsce. Tylko tak poza tą nagrodą za konkurs.
-Okej.
-To chodź-złapał mnie za rękę i wyszliśmy z restauracji.
Wsiedliśmy do auta i po chwili Niall się zatrzymał na parkingu obok parku. Wysiadłam i podeszłam do chłopaka. Złapał mnie za rękę i ruszył. Szłam koło niego przez parkowe alejki. Cały czas rozmawialiśmy o wszystkim. Opowiedział mi wszystko sprzed X-Factora. Zatrzymał się dopiero jak doszliśmy do miejsca oświetlonego świeczkami, które były poukładane na trawie i pływały w łódeczkach. Niall podszedł do drzewa na którego gałęzi zauważyłam kocyk. Chłopak wziął go i rozłożył przede mną na trawie.
-Pięknie tu.
-Podoba ci się?
-Jasne. Jest niesamowicie.
-Czy ja wiem czy to takie niesamowite. Usiądź-podeszłam do koca i usiadłam.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy jak starzy dobrze przyjaciele.