sobota, 30 sierpnia 2014

Chapter three

Około godziny 23 byłyśmy w najlepszym klubem w Londynie. Mel była ubrana w czarną, kusą sukienkę,  która ledwo co zasłaniała tyłek szatynki. Do tego miała wysokie czerwone szpilki. Ja byłam ubrana w krótkie, czarne spodenki z ćwiekami na kieszeniach, top wyglądający jak stanik również z ćwiekami i czarne lordsy. Ona miała wysokiego koka i bardzo mocny makijaż a ja miałam rozpuszczone włosy i lekki makijaż podkreślony czerwoną szminką. Do klubu spokojnie weszłyśmy bo ochroniarz nas zna i lubi. Pierwsze miejsce gdzie się znalazłam był bar. Usiadłam na wysokim krześle a obok mnie Mel. Wypiłyśmy naraz trzy kieliszki czystej wódki i dwa kieliszki whisky. Mel złapał mnie za rękę i od razu zaczęłyśmy tańczyć. W końcu to nasza pasja. Lubiłam tańczyć wszędzie gdzie to było możliwe dlatego często w czasie gdy nie miałam żadnych treningów i zawodów razem z moją paczką chodziłam do klubów. Minęły około 4 godziny gdy Mel była wstawiona na maksa a ja trochę bardziej niż ona. Moja przyjaciółka już zarywała do jakiegoś przystojnego szatyna. Po chwili dała mi znak, że idzie z nim do jego domu. Uśmiechnęłam się. Poczułam, że ktoś siada koło mnie.
-Jes-tem Z...Z...Zayn-przez ilość alkoholu nie dał rady mówić.
-Ja jestem Kayla-ja mam mocną głowę jeśli chodzi o alkohol więc bez zająknięcia odpowiedziałam.
-Co ty na to żeby pójść do mnie-powiedział wodząc ręką po mojej nodze.
-No nie wiem a zapraszasz mnie?
-Sądzę, że tak.
Wbił się w moje usta i pociągnął za rękę w stronę taksówek. Wepchnął mnie do jednej i szybko podał kierowcy adres. Całował moją szyję, ramiona i co jakiś czas usta. Gdy się zatrzymaliśmy rzucił kierowcy pieniądze i wyciągnął mnie z auta. Szłam tyłem a on mnie całował. Nie przeszliśmy nawet metra a on wziął mnie na ręce żebym się nie potknęła. Otworzył drzwi do domu i szybko je zamknął za nami. Bez problemu zaniósł mnie na górę jak sądzę do jego pokoju. Rzucił mnie brutalnie na łóżko i zdjął z siebie ubranie. W samych obcisłych bokserkach rzucił się na mnie. Później rozebrał mnie i już dalej wszyscy wiedzą co się stało.
Obudziły mnie śmiechy dochodzące z korytarza. Otworzyłam oczy i z przerażeniem stwierdziłam, że nie jestem w swoim domu ani w swoim pokoju. Z podłogi szybko wzięłam swoje rzeczy i pośpiesznie je założyłam. Wyszłam z pokoju i kierowałam się w stronę śmiechów. Weszłam do dużego salonu i zobaczyłam piątkę chłopaków. Odchrząknęłam i pięć par oczu zwróciło się ku mnie.
-Nie chce przeszkadzać ale... co ja tu robię?
-O wstałaś. Chłopaki to jest Kayla. Kayla to moi przyjaciele...
-My się znamy...
-Co ty pierdzielisz Horan?
-No tak bo Kayla jest tą dziewczyną, która wygrała jeden dzień ze mną.
-A no ok.
Stałam i słuchałam ich wymiany zdań.
-Nie chce znowu przeszkadzać ale chyba już powinnam iść do domu.
-Odwiozę cię-pierwszy wyrwał się blondyn.
Wstał i razem weszliśmy do garażu. Wsiedliśmy do czarnego Range Rovera i wyjechał nim na ulicę.
-Powiesz mi co robiłaś z Zayn'em?
-Nie mogę... Nie pamiętam...
-Okej ale obiecaj, że nie dasz się wykorzystać. Zayn to w prawdzie mój przyjaciel ale wiem co może zrobić. Szczególnie, że ostatnio Andrea go zostawiła.
-Współczuję mu. A czemu tak się o mnie martwisz Niall?
-O patrz jesteśmy na miejscu-zmienił szybko temat-Do zobaczenia.
-Pa Niall. Do zobaczenia w piątek-uśmiechnęłam się i przygryzłam wargę.
Wysiadłam z auta blondyna i skierowałam się do domu. Otworzyła drzwi i weszłam do środka. Poszłam do kuchni i zobaczyłam na stole kartkę od mamy:

"Kochana Moniko-jak ja nienawidzę jak używa mojego drugiego imienia-mam prośbę o to abyś dzisiaj odebrała Mary ze szkoły. Nie będzie mnie w domu do godziny 23 (zostaje w naszym centrum bo mam dużo papierkowej pracy) więc zostawiam Wam pieniądze na jedzenie. Natomiast wasz tata ma dzisiaj spotkanie z dostawcą więc zostaje w restauracji na noc. Kocham was Mama"
Spojrzałam na zegar ścienny i w pośpiechu wzięłam klucze od mojego czerwonego porsche. Wyszłam z domu zamykając szybko drzwi. Po około 10 minutach byłam pod szkołą mojej siostry. Zaparkowałam i chwilę później na miejsce pasażera usiadła Mary.
-Hej Kay-dała mi buziaka w policzek-mamy znowu nie ma?
-Niestety. Co ty na to żeby pojechać do Nando's na obiad?
-Mama nie lubi jak jemy fast foody..
-Lubisz Nando's?
-No jasne!
-No to chyba nie musi o tym wiedzieć-puściłam jej oczko.
-No to jedziemy!
-Wiedziałam, że będziesz chciała. Włóż jeszcze plecak do bagażnika i możemy jechać.
Mała wrzuciła plecak i po 15 minutach weszłyśmy do Nando's. Zamówiłyśmy jedzenie i zajęłyśmy miejsce w środku pomieszczenia. Rozmawiałam z siostrą kiedy poczułam że ktoś kładzie mi ręce na oczy.
-Zgadnij kto to-usłyszałam irlandzki akcent.
-Hmmm... Niall-powiedziałam niepewnie bo co taka gwiazda miałaby gadać to takiej normalnej dziewczyny jak ja.
-Ej mogłaś trochę dłużej zgadywać-powiedział jakby zawiedziony i usiadł na krześle obok nas.
-To jest moja młodsza siostra o której ci mówiłam.
-Mary jeśli się nie mylę, tak?
-T... Ta... Tak... Kay czemu nie mówiłaś!?!?
-Czego nie mówiłam?
-Tego że znasz Niall'a!
-Właśnie chciałam ci coś powiedzieć ale ktoś mi przerwał-mówiąc to spojrzałam na blondyna, który gapił się na... moje usta? O.o
-To co chciałaś mi powiedzieć?
-To, że wygrałam konkurs iii...
-I co?!
-I idę na spotkanie z Niall'em-uśmiechnęłam się.
-Haha coś jakby randka-odezwał się Niall a mnie oblał rumieniec.
-Ale fajnie!! Kiedy to ja tak nie chcący też tam będę w tym samym czasie.
-Sorry mała nie możesz.
-Dlaczego?!
-Bo po pierwsze JA wygrałam, po drugie będziesz wtedy z mamą na wycieczce.
-Kurde no! To nie fair.
Niall cały czas siedział i patrzył raz na mnie raz na Mary. Chwilę siedzieliśmy w całkowitej ciszy a Mary gapiła się na Niall'a jakby chciała mu coś zrobić. Gdy już zjadłam odezwałam się pierwsza.
-Musimy już wracać do domu. Mary zbieraj się i idź do auta.
-Okej. Pa Niall-powiedziała po czym niepewnie go przytuliła i uciekła.
-Masz słodką siostrę.
-Dzięki. Jak się o tym dowie to chyba będzie miała zawał.
-Serio musisz już iść-zapytał jakby smutny.
-Tak. Robi się późno.
-Dasz mi chociaż swój numer?
-Okej.
Podał mi z uśmiechem swój telefon a ja swój jemu i wymieniliśmy się numerami.
-Wiesz co Niall...
-Co?
-To trochę dziwne, że jednego dnia dwa razy się spotkaliśmy. Nie uważasz?
-To się nazywa przeznaczenie wiesz-przygryzł dolną wargę i przysunął się lekko do mnie.
-Naprawdę-uśmiechnęłam się.
Mary weszła do środka.
-Kayla miałyśmy iść-i wyszła spowrotem.
-Muszę iść.
Wstaliśmy od stołu i wyszliśmy z Nando's. Podałam klucze siostrze żeby weszła do samochodu i chwilę stałam z Niall'em bo nie wiedziałam jak mam się z nim pożegnać. W końcu odezwałam się pierwsza.
-To... Do zobaczenia w piątek.
-Tak ale czuje, że jeszcze się spotkamy wcześniej.
-Heh no-byłam lekko zakłopotana bo był bardzo blisko mnie.
-Już za tobą tęsknię Kay-pocałował mnie w policzek i poszedł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz