środa, 30 lipca 2014

Chapter four

Usiadłam za kierownicę i odpaliłam silnik. Ruszyłam i całą drogę milczałam patrząc na jezdnię. Natomiast Mary wgapiała się we mnie. Gdy dojechałyśmy do domu była godzina 18:50. Mała cały czas patrzyła na mnie co było naprawdę irytujące.
-Czemu tak na mnie patrzysz?!
-Niall Horan twój idol, o którym gadasz codziennie dzisiaj był baardzo blisko ciebie. Poprosił cię o numer. Powiedział, że już za tobą tęskni mimo, że jeszcze stał koło ciebie i cię POCAŁOWAŁ w policzek ale jednak pocałował.
-Oj Mary przesadzasz. To było czysto koleżeńskie.
-Może i jestem jeszcze dzieckiem ale dla mnie to nie było, jak ty to powiedziałaś, czysto koleżeńskie.
-Zamknij się mała. Jaki film oglądamy?
-TFIOS!!!!
-Haha okej. To włącz a ja wezmę chusteczki, jakieś jedzenie i picie.
Weszłam do kuchni i do miski wsypałam chipsy a do kubków nalałam sok. Ustawiłam wszystko na tacy wzięłam jeszcze chusteczki i wróciłam do salonu. Postawiłam tacę na stoliku i usiadłam pod końcem koło siostry.
Film skończył się około 20:30. Była wczesna pora jednak Mary była zmęczona więc położyła się spać. Ja zostałam na dole i posprzątałam wszystko z salonu i również poszłam na górę. Weszłam do pokoju skąd wzięłam piżamę składającą się z dużej bluzki "Vas Happenin?" i bokserek. Wzięłam szybki prysznic i związałam włosy w kucyka. Wróciłam do pokoju i wzięłam laptop z którym usiadłam na parapecie. Zalogowałam się na Twittera i facebooka ale nic ciekawego się nie wydarzyło więc się wylogowałam. Laptop odłożyłam na miejsce i poszłam spać.
*poniedziałek rano*
-Mary pośpiesz się bo się spóźnisz do szkoły!!
-Oj dobra już jestem okej.
-Zamknij drzwi na klucz i wsiadaj.
Ruszyłam do mojego srebrnego bugatti. Po chwili do środka wpakowała się moja siostra. Jechałyśmy chwilę do momentu aż Mary się odezwała.
-Zamierzasz się jeszcze z nim spotkać?
-Z kim?
-No z Niall'em.
-No tak. To znaczy napewno raz bo mam się z nim spotkać w ramach nagrody z konkursu.
-A tak poza tym?
-Ej ej Mary od kiedy ty się interesujesz moim życiem prywatnym?
-Od kiedy jego częścią jest Niall Horan.
-Osz ty mała mendo. Już jesteśmy wysiadaj.
-Haha wkurzyłam cię siostrzyczko?
-Dzisiaj mama cię odbiera?
-Nie. Dzisiaj idę na noc do Carrie bo mama wraca dopiero jutro wieczorem więc przyjedzie po mnie jakoś o 19-20 a potem wrócimy. Tak masz cały dom dla sobie od dzisiaj po szkole-puściła mi oczko.
-Super a teraz leć bo się spóźnisz.
Wysiadła i pobiegła do koleżanek. Odjechałam spod jej szkoły i pojechałam do swojej.
Po 6 lekcjach wyszłam z przyjaciółmi ze szkoły na parking.
-To co dziś robimy-zapytał Johan.
-Ja mam trening z Kaylą i Mel. Jak chcesz to możesz przyjść.
-Hmmm... Mam do wyboru oglądać jakiś beznadziejny film albo oglądać jak laski wyginają się w skąpych strojach-powiedział Johan za co oberwał ode mnie kuksańca w ramię-Wybór chyba prosty.
Wszyscy się zaśmialiśmy i rozeszliśmy do swoich aut.
*piątek*
Gdy zawiozłam Mary do szkoły pojechałam do centrum na zakupy. Do domu wróciłam o 18. Jak weszłam do salonu poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon i zobaczyłam, że mam 1 nową wiadomość od Niall'a.
Od: Niall Horan <3
Heej już nie mogę się doczekać spotkania. Jakby co to ubierz się wyjściowo <3 xx
Uśmiechnęłam się do telefonu i odłożyłam go na stół. Poszłam do pokoju i otworzyłam szafę. Przeglądałam chwilę ubrania aż zobaczyłam moją ulubioną czarną, obcisłą sukienkę która sięgała mi do połowy uda. Jako ozdobę wzięłam srebrny naszyjnik z rubinem w kształcie serca, do tego podobną bransoletkę i wzięłam jeszcze czerwone buty na obcasie. Położyłam rzeczy na łóżko i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki gorący prysznic i nałożyłam czarną koronkową bieliznę. Nałożyłam sukienkę i spojrzałam na zegar na ścianie. Była godzina 19:30. Zrobiłam lekki makijaż i z różowych włosów zrobiłam kłosa. Do małej torebki włożyłam błyszczyk i portfel. To wszystko zajęło mi pół godziny. Wzięłam torebkę i buty w rękę. Zeszłam na dół, wzięłam telefon i włożyłam go do torebki. Usłyszałam dzwonek do drzwi. W ostatniej chwili założyłam buty. Poszłam otworzyć drzwi w których ujrzałam Niall'a ubranego w czarne spodnie, czarne Vansy i białą koszulę.
-Cześć.
-Hej. Ślicznie wyglądasz.
-Dziękuje.
-Idziemy?
-Tak. Tylko zamknę dom.
Wyszłam i zamknęłam drzwi na klucz. Odwróciłam się do blondyna. Ruszyłam za nim do samochodu a on jak dżentelmen otworzył mi drzwi na co odpowiedziałam ciche "dziękuje". Chwilę w samochodzie było cicho.
-Too... Gdzie jedziemy?
-Niespodzianka.
-Niaaaaall. Powiedz mi-zrobiłam smutną minę.
-Nie powiem. Ale mam nadzieję, że ci się spodoba.
-No dobra nie mów.
Jechaliśmy kolejny kilkanaście minut kiedy Niall zatrzymał się na parkingu przed jakąś drogą restauracją. Weszliśmy do środka i podszedł do nas kelner.
-Mają państwo rezerwację?
-Tak. Na nazwisko Horan.
-Dobrze więc proszę za mną.
Złapał mnie delikatnie za rękę i poszliśmy za kelnerem. Szliśmy po schodach aż w końcu weszliśmy na dach restauracji. Przede mną był wspaniały kolorowy ogród a dalej rozciągała się panorama Londynu. Kelner poszedł i zostawił nas samych. Podeszliśmy do stolika a Niall odsunął dla mnie krzesło po czym usiadł na przeciwko.
-Ale tu ślicznie.
-Podoba ci się-uśmiechnął się słodko.
-Jasne. Te wszystkie kwiaty, ten widok na Londyn nocą. Jest idealnie.
Kelner po chwili przyniósł nam dania.
-Kayla-spojrzałam na niego-przepraszam.
-Za co ty mnie przepraszasz Niall?
-Za to, że dopiero dzisiaj do ciebie napisałem. Cały tydzień albo coś załatwiałem albo miałem próby.
-Niall nie musisz przepraszać przecież nie obiecałeś,że będziesz pisać. Poza tym nie miałabym kiedy ci odpisać. Cały czas miałam treningi.
-Czyli nie jesteś zła?
-Oczywiście, że nie.
-Uff to mi ulżyło. To... Co robisz jutro?
-Jutro? Mam półfinał zawodów tanecznych.
-Wow a jakie to zawody krajowe czy światowe?
-Krajowe. Na światowe jadą osoby z pierwszymi trzema miejscami.
-Napewno pojedziesz na światowe-mrugnął do mnie-A mogę pójść z tobą jutro na te zawody?
-Jasne ale napewno nie masz nic lepszego do roboty?
-Napewno poza tym chcę zobaczyć jak tańczysz.
-Nie tańczę jakoś specjalnie. Po prostu tak przeciętnie.
-Jakoś w to nie wierze. Chodź-wstał i podał mi rękę.
-Po co?
-Zobaczysz-uśmiechnął się i nagle zaczęła lecieć wolna muzyka.
-Co mam zobaczyć?
-Zatańczysz ze mną?
-Em...Yy...-zająkałam się.
-Odbieram to jako tak-przygryzł wargę.
Stał przede mną a jego oczy były bardziej niebieskie niż zwykle. Wziął moje ręce i położył je sobie na ramionach natomiast swoje dłonie umieścił na moich biodrach. Kołysaliśmy się w rytm muzyki będąc bardzo blisko siebie. Patrzyłam mu w oczy, w których można by utonąć. W blasku księżyca jego blond włosy były jeszcze jaśniejsze.
-Naprawdę ślicznie wyglądasz Kayla. Muszę przyznać cieszę się, że to właśnie ty wygrałaś ten konkurs-na te słowa poczułam jak się rumienię-I do twarzy ci w rumieńcach.
-Yy... Dzięki-totalnie się zawstydziłam.
-Masz chłopaka?
-Nie... A ty masz dziewczynę?
-Nie.
Gdy muzyka się skończyła nadal staliśmy przytuleni do siebie a Niall zmniejszał dystans między naszymi twarzami. Poczułam jego miękkie wargi na moich ustach i chwilę zajęło mi to aby oddać pocałunek. Dotknął językiem mojej dolnej wargi dzięki czemu mógł dostać się do środka moich ust. Po chwili niewinny pocałunek zmienił się w taki pełen namiętności, pożądania i agresywności. Wplotłam dłonie w miękkie włosy Horan'a i lekko przyciągnęłam go do siebie na co on jęknął prosto w moje usta. Odsunęłam się od niego i przygryzłam dolną wargę.
-Przepraszam.. Nie powinnam-wyszeptałam.
-Przecież to ja cię pocałowałem. Poza tym mi się podobało.
-Mi też-uśmiech nie schodził z twarzy irlandczyka.
-Wiesz co robi się późno a chciałbym zabrać cię w jeszcze jedno miejsce. Tylko tak poza tą nagrodą za konkurs.
-Okej.
-To chodź-złapał mnie za rękę i wyszliśmy z restauracji.
Wsiedliśmy do auta i po chwili Niall się zatrzymał na parkingu obok parku. Wysiadłam i podeszłam do chłopaka. Złapał mnie za rękę i ruszył. Szłam koło niego przez parkowe alejki. Cały czas rozmawialiśmy o wszystkim. Opowiedział mi wszystko sprzed X-Factora. Zatrzymał się dopiero jak doszliśmy do miejsca oświetlonego świeczkami, które były poukładane na trawie i pływały w łódeczkach. Niall podszedł do drzewa na którego gałęzi zauważyłam kocyk. Chłopak wziął go i rozłożył przede mną na trawie.
-Pięknie tu.
-Podoba ci się?
-Jasne. Jest niesamowicie.
-Czy ja wiem czy to takie niesamowite. Usiądź-podeszłam do koca i usiadłam.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy jak starzy dobrze przyjaciele.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz