środa, 30 lipca 2014

Chapter one

Zawsze chciałam żeby moje marzenie się spełniło. No i w pewnym sensie się spełniło. Kilka lat temu poznałam Ross'a, który obecnie jest moim najlepszym przyjacielem. Jego tata prowadzi szkołę tańca McCartney Dance Studio. Ross prowadzi tam zajęcia dla tancerzy biorących udział w zawodach krajowych jak również światowych. Tańczę w sumie od dzieciństwa. Chodziłam na akrobatykę przez 10 lat ale przestałam bo powiedzieli, że jestem już za dobra żeby się czegoś nauczyć. Dzięki Ross'owi dostałam się do zaawansowanej grupy. Zaczęłam jeździć na zawody. Początkowo w obrębie miasta, potem już dalej aż w końcu na światowe. Zawsze gdy staję przed jurorami w odpowiedniej pozycji aby zacząć układ przypominam sobie jak to wszystko osiągnęłam. Czuję się wolna i oddana temu co robię. Gdy słyszę muzykę nie wytrzymuje i odrywam się od rzeczywistości aby po chwili w wirze owacji na stojąco usłyszeć wyniki mojego tańca. Tak czuje się właśnie teraz. Wspomniałam, że jestem w tym momencie na zawodach światowych? Nie mówiłam? No to mówię teraz. Spojrzałam na sędziów i serce na chwilę mi stanęło. Zawsze tak mam gdy oni tak napinają atmosferę. Gdy podnieśli zgodnie kartki do góry spojrzałam na nie. Z radości aż zaczęłam skakać i płakać. Na wszystkich było po '10'. Czułam, że brokatem z mojej twarzy obsypuje wszystkich gdy skaczę z radości. Pobiegłam do Ross'a i rzuciłam się w jego objęcia.
-Aaaaa widziałeś! Widziałeś! Dostałam same dziesiątki.
-Tak. Gratuluje mała. Jestem z ciebie dumny-powiedział z uśmiechem-Ale Kayla opamiętaj się to jeszcze nie koniec zawodów.
-Tak wiem ale w tej rundzie tylko ja zdobyłam tyle dziesiątek.
-Tak to niewątpliwie daję ci dużą przewagę Kayla-powiedział pan McCartney-chodź do mnie. Gratuluje!
Objął mnie jak tata swoją córkę. Nie będę ukrywać, że z całego studia to ja  jestem jego ulubienicą bo zdobywam najwięcej złotych medali i największą chwałę dla jego studia. Tak w sumie to nigdy nie zdobyłam brązowego medalu. Zawsze albo złote albo srebrne. Tak samo z pucharami.
-Zapraszam wszystkie uczestniczki do nas.
Powiedział juror a ja pobiegłam i ustawiłam się w rzędzie z resztą dziewczyn. Wyczytał imiona połowy dziewczyn. Przed szereg wyszło 6 zdenerwowanych dziewczyn w moim wieku.
-Przepraszam ale wy nie przechodzicie dalej.
Znowu zaczęłam skakać jak szalona a razem ze mną pięć innych dziewczyn. W tym jedna moją przyjaciółka-Mel. Podbiegła do mnie i objęła bardzo mocno. Ona też jest z tego samego studia co ja tyle, że ona ma trochę inaczej bo nie jeździ na tyle zawodów co ja bo ona prowadzi zajęcia dla początkujących.
-Dobra robota Mel!
-Tobie też mogę powiedzieć to samo Kayla! Haha jak myślisz która tym razem zdobędzie złoto ty czy ja?
-Hahahaha nie mam pojęcia.
Wróciłyśmy do pana McCartney'a, który rozmawiał z Ross'em.
-Wie pan kiedy będzie półfinał?
-Odbędzie się za tydzień a na dzisiaj to już koniec. Jak chcecie możecie iść. Jestem z was dumny dziewczyny.
-Okej. Melinda, Ross może zadzwonimy po Johan'a i pójdziemy na kawę? Co wy na to?
-Dla mnie spoko dawno z wami nie byłam przez te wszystkie treningi. A ty Ross?
-Tak ja też z chęcią pójdę. Idźcie się przebrać a ja zadzwonię po Johan'a.
Poszłam do szatni a za mną Mel. Szybko zdjęłam kostium i włożyłam go do torby. Wzięłam jasną jeansową koszulę, rurki i moje ukochane białe air force'y. Ubrałam się i wraz z przyjaciółką podeszłam do Ross'a.
-Dzwoniłeś już?
-Tak ale nie może przyjść bo musi jechać do rodziny.
-No spoko to jedziemy we trójkę.
-Jedziecie we dwójkę tata powiedział przed chwilą, że muszę mu pomoc w uporządkowaniu dokumentów związanych z waszymi wyjazdami na zawody i jakimiś dokumentami dotyczącymi płatności studia.
-No dobra to co Mel robimy sobie babskie wyjście na miasto.
-No jasne chodź.
-Do zobaczenia jutro Ross-powiedziałyśmy razem i każda po kolei pożegnała się z nim buziakiem.

Chapter four

Usiadłam za kierownicę i odpaliłam silnik. Ruszyłam i całą drogę milczałam patrząc na jezdnię. Natomiast Mary wgapiała się we mnie. Gdy dojechałyśmy do domu była godzina 18:50. Mała cały czas patrzyła na mnie co było naprawdę irytujące.
-Czemu tak na mnie patrzysz?!
-Niall Horan twój idol, o którym gadasz codziennie dzisiaj był baardzo blisko ciebie. Poprosił cię o numer. Powiedział, że już za tobą tęskni mimo, że jeszcze stał koło ciebie i cię POCAŁOWAŁ w policzek ale jednak pocałował.
-Oj Mary przesadzasz. To było czysto koleżeńskie.
-Może i jestem jeszcze dzieckiem ale dla mnie to nie było, jak ty to powiedziałaś, czysto koleżeńskie.
-Zamknij się mała. Jaki film oglądamy?
-TFIOS!!!!
-Haha okej. To włącz a ja wezmę chusteczki, jakieś jedzenie i picie.
Weszłam do kuchni i do miski wsypałam chipsy a do kubków nalałam sok. Ustawiłam wszystko na tacy wzięłam jeszcze chusteczki i wróciłam do salonu. Postawiłam tacę na stoliku i usiadłam pod końcem koło siostry.
Film skończył się około 20:30. Była wczesna pora jednak Mary była zmęczona więc położyła się spać. Ja zostałam na dole i posprzątałam wszystko z salonu i również poszłam na górę. Weszłam do pokoju skąd wzięłam piżamę składającą się z dużej bluzki "Vas Happenin?" i bokserek. Wzięłam szybki prysznic i związałam włosy w kucyka. Wróciłam do pokoju i wzięłam laptop z którym usiadłam na parapecie. Zalogowałam się na Twittera i facebooka ale nic ciekawego się nie wydarzyło więc się wylogowałam. Laptop odłożyłam na miejsce i poszłam spać.
*poniedziałek rano*
-Mary pośpiesz się bo się spóźnisz do szkoły!!
-Oj dobra już jestem okej.
-Zamknij drzwi na klucz i wsiadaj.
Ruszyłam do mojego srebrnego bugatti. Po chwili do środka wpakowała się moja siostra. Jechałyśmy chwilę do momentu aż Mary się odezwała.
-Zamierzasz się jeszcze z nim spotkać?
-Z kim?
-No z Niall'em.
-No tak. To znaczy napewno raz bo mam się z nim spotkać w ramach nagrody z konkursu.
-A tak poza tym?
-Ej ej Mary od kiedy ty się interesujesz moim życiem prywatnym?
-Od kiedy jego częścią jest Niall Horan.
-Osz ty mała mendo. Już jesteśmy wysiadaj.
-Haha wkurzyłam cię siostrzyczko?
-Dzisiaj mama cię odbiera?
-Nie. Dzisiaj idę na noc do Carrie bo mama wraca dopiero jutro wieczorem więc przyjedzie po mnie jakoś o 19-20 a potem wrócimy. Tak masz cały dom dla sobie od dzisiaj po szkole-puściła mi oczko.
-Super a teraz leć bo się spóźnisz.
Wysiadła i pobiegła do koleżanek. Odjechałam spod jej szkoły i pojechałam do swojej.
Po 6 lekcjach wyszłam z przyjaciółmi ze szkoły na parking.
-To co dziś robimy-zapytał Johan.
-Ja mam trening z Kaylą i Mel. Jak chcesz to możesz przyjść.
-Hmmm... Mam do wyboru oglądać jakiś beznadziejny film albo oglądać jak laski wyginają się w skąpych strojach-powiedział Johan za co oberwał ode mnie kuksańca w ramię-Wybór chyba prosty.
Wszyscy się zaśmialiśmy i rozeszliśmy do swoich aut.
*piątek*
Gdy zawiozłam Mary do szkoły pojechałam do centrum na zakupy. Do domu wróciłam o 18. Jak weszłam do salonu poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon i zobaczyłam, że mam 1 nową wiadomość od Niall'a.
Od: Niall Horan <3
Heej już nie mogę się doczekać spotkania. Jakby co to ubierz się wyjściowo <3 xx
Uśmiechnęłam się do telefonu i odłożyłam go na stół. Poszłam do pokoju i otworzyłam szafę. Przeglądałam chwilę ubrania aż zobaczyłam moją ulubioną czarną, obcisłą sukienkę która sięgała mi do połowy uda. Jako ozdobę wzięłam srebrny naszyjnik z rubinem w kształcie serca, do tego podobną bransoletkę i wzięłam jeszcze czerwone buty na obcasie. Położyłam rzeczy na łóżko i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki gorący prysznic i nałożyłam czarną koronkową bieliznę. Nałożyłam sukienkę i spojrzałam na zegar na ścianie. Była godzina 19:30. Zrobiłam lekki makijaż i z różowych włosów zrobiłam kłosa. Do małej torebki włożyłam błyszczyk i portfel. To wszystko zajęło mi pół godziny. Wzięłam torebkę i buty w rękę. Zeszłam na dół, wzięłam telefon i włożyłam go do torebki. Usłyszałam dzwonek do drzwi. W ostatniej chwili założyłam buty. Poszłam otworzyć drzwi w których ujrzałam Niall'a ubranego w czarne spodnie, czarne Vansy i białą koszulę.
-Cześć.
-Hej. Ślicznie wyglądasz.
-Dziękuje.
-Idziemy?
-Tak. Tylko zamknę dom.
Wyszłam i zamknęłam drzwi na klucz. Odwróciłam się do blondyna. Ruszyłam za nim do samochodu a on jak dżentelmen otworzył mi drzwi na co odpowiedziałam ciche "dziękuje". Chwilę w samochodzie było cicho.
-Too... Gdzie jedziemy?
-Niespodzianka.
-Niaaaaall. Powiedz mi-zrobiłam smutną minę.
-Nie powiem. Ale mam nadzieję, że ci się spodoba.
-No dobra nie mów.
Jechaliśmy kolejny kilkanaście minut kiedy Niall zatrzymał się na parkingu przed jakąś drogą restauracją. Weszliśmy do środka i podszedł do nas kelner.
-Mają państwo rezerwację?
-Tak. Na nazwisko Horan.
-Dobrze więc proszę za mną.
Złapał mnie delikatnie za rękę i poszliśmy za kelnerem. Szliśmy po schodach aż w końcu weszliśmy na dach restauracji. Przede mną był wspaniały kolorowy ogród a dalej rozciągała się panorama Londynu. Kelner poszedł i zostawił nas samych. Podeszliśmy do stolika a Niall odsunął dla mnie krzesło po czym usiadł na przeciwko.
-Ale tu ślicznie.
-Podoba ci się-uśmiechnął się słodko.
-Jasne. Te wszystkie kwiaty, ten widok na Londyn nocą. Jest idealnie.
Kelner po chwili przyniósł nam dania.
-Kayla-spojrzałam na niego-przepraszam.
-Za co ty mnie przepraszasz Niall?
-Za to, że dopiero dzisiaj do ciebie napisałem. Cały tydzień albo coś załatwiałem albo miałem próby.
-Niall nie musisz przepraszać przecież nie obiecałeś,że będziesz pisać. Poza tym nie miałabym kiedy ci odpisać. Cały czas miałam treningi.
-Czyli nie jesteś zła?
-Oczywiście, że nie.
-Uff to mi ulżyło. To... Co robisz jutro?
-Jutro? Mam półfinał zawodów tanecznych.
-Wow a jakie to zawody krajowe czy światowe?
-Krajowe. Na światowe jadą osoby z pierwszymi trzema miejscami.
-Napewno pojedziesz na światowe-mrugnął do mnie-A mogę pójść z tobą jutro na te zawody?
-Jasne ale napewno nie masz nic lepszego do roboty?
-Napewno poza tym chcę zobaczyć jak tańczysz.
-Nie tańczę jakoś specjalnie. Po prostu tak przeciętnie.
-Jakoś w to nie wierze. Chodź-wstał i podał mi rękę.
-Po co?
-Zobaczysz-uśmiechnął się i nagle zaczęła lecieć wolna muzyka.
-Co mam zobaczyć?
-Zatańczysz ze mną?
-Em...Yy...-zająkałam się.
-Odbieram to jako tak-przygryzł wargę.
Stał przede mną a jego oczy były bardziej niebieskie niż zwykle. Wziął moje ręce i położył je sobie na ramionach natomiast swoje dłonie umieścił na moich biodrach. Kołysaliśmy się w rytm muzyki będąc bardzo blisko siebie. Patrzyłam mu w oczy, w których można by utonąć. W blasku księżyca jego blond włosy były jeszcze jaśniejsze.
-Naprawdę ślicznie wyglądasz Kayla. Muszę przyznać cieszę się, że to właśnie ty wygrałaś ten konkurs-na te słowa poczułam jak się rumienię-I do twarzy ci w rumieńcach.
-Yy... Dzięki-totalnie się zawstydziłam.
-Masz chłopaka?
-Nie... A ty masz dziewczynę?
-Nie.
Gdy muzyka się skończyła nadal staliśmy przytuleni do siebie a Niall zmniejszał dystans między naszymi twarzami. Poczułam jego miękkie wargi na moich ustach i chwilę zajęło mi to aby oddać pocałunek. Dotknął językiem mojej dolnej wargi dzięki czemu mógł dostać się do środka moich ust. Po chwili niewinny pocałunek zmienił się w taki pełen namiętności, pożądania i agresywności. Wplotłam dłonie w miękkie włosy Horan'a i lekko przyciągnęłam go do siebie na co on jęknął prosto w moje usta. Odsunęłam się od niego i przygryzłam dolną wargę.
-Przepraszam.. Nie powinnam-wyszeptałam.
-Przecież to ja cię pocałowałem. Poza tym mi się podobało.
-Mi też-uśmiech nie schodził z twarzy irlandczyka.
-Wiesz co robi się późno a chciałbym zabrać cię w jeszcze jedno miejsce. Tylko tak poza tą nagrodą za konkurs.
-Okej.
-To chodź-złapał mnie za rękę i wyszliśmy z restauracji.
Wsiedliśmy do auta i po chwili Niall się zatrzymał na parkingu obok parku. Wysiadłam i podeszłam do chłopaka. Złapał mnie za rękę i ruszył. Szłam koło niego przez parkowe alejki. Cały czas rozmawialiśmy o wszystkim. Opowiedział mi wszystko sprzed X-Factora. Zatrzymał się dopiero jak doszliśmy do miejsca oświetlonego świeczkami, które były poukładane na trawie i pływały w łódeczkach. Niall podszedł do drzewa na którego gałęzi zauważyłam kocyk. Chłopak wziął go i rozłożył przede mną na trawie.
-Pięknie tu.
-Podoba ci się?
-Jasne. Jest niesamowicie.
-Czy ja wiem czy to takie niesamowite. Usiądź-podeszłam do koca i usiadłam.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy jak starzy dobrze przyjaciele.